Cholera, nie ma o czym pisać, tzn. jak jadę rowerem to jakiś temat, czy tam myśl nieraz najdzie na skrobnięcie posta najdzie. Wrócę do domu, siadam do kompa i lipa. Nic, zero. Normalnie jak w liceum z pisaniem wypracowań,chociaż to trochę inna bajka.
Nic
16/05/2010Ostatnimi czasu stało się popularne “miecie wyjebane” na wszystko, totalnie wszystko. Począwszy od jedzenia, przez znajomych, a na polityce kończąc. Im bardziej wyjebane tym lepiej. Co gorsze to jest w cenie, tj. ludzi to interesuje i ciekawi. Eh.. do niczego dobrego to nie doprowadzi.
No dobra
14/05/2010Teraz postaram się wmiarę częściej dodawać wpisy. W sumie nic dziwnego, że nikt tutaj nie zagląda, jak nie ma do czego.
Prawo jazdy
16/03/2010Dlaczego spora część ludzi uważa, że każdy powinien je mieć? Co poniektórzy nawet wyznaczają to jako osiągniecie, gdyż zdają po kilkanaście razy licząc na trochę szczęścia i przychylność egzaminatora. Oczywiście za fakt niezdania jest winny “ON”, no przecież znowu mnie uwalił, jak mógł. Jednak to, że delikwent nie potrafi poprawnie zaparkować, większość znaków traktuje jako opcjonalną wskazówkę (fakt trzeba je tak traktować, ale nie wszystkie), a o płynności ruszania, włączania się do ruchu można zapomnieć, no przecież kiedyś te samochody będą musiały przestać jechać, a miejsce na dwie długości tira to jest za mało , no fakt, zanim znajdzie jedynkę oczywiście szukając jej od piątki, upewni się cztery razy czy mogę jechać włączy kierunek iii… ???? nie jedzie, hm.. czego nie jedzie, cholera za szybko sprzęgło. I całe przedstawienie od nowa.
Wyprzedzanie, czasem jadąc gdzieś można zaobserwować ciekawe zjawisko jakim jest wyprzedzanie, na 3…4….5go, szczególnie kierowcy busów jakoś opanowali tę technikę. Ale teraz nie o tym mowa. Jedzie sobie Nissan Micra, jedzie jedzie dojeżdza do tira, no i zaczyna się, (droga szeroka bo z utwardzonymi poboczami,) także mijanki po wyimaginowanym pasie na środku są jak najbardziej oczywiste a wręcz wskazane. Wychyla się, raz, drugi, trzeci, no dobra może coś jedzie, czwarty piąty, cholera ile jeszcze tak można, podjechałem bliżej wychylam się za Micrą no i oczywiscie droga tak pusta jak i prosta, kierunek redukcja i wio. W lusterku widać że szanowna definitywnie niezdecydowana pani w Micrze(?) też nareszcie zdecydowała się na ten niebezpieczny manewr wyprzedzania.
Wracając do egzaminowania na kategorię ogólnego pożądania “B” jestem za lekkim tuningiem szkolenia. Zapewne nie jest to idealny pomysł, ale ja nie biorę za to kasy także raczej to luźne spostrzeżenia będą. Wg mnie powinno się wprowadzić kilka godzin placu, ale nie jakaś jazda do przodu po pachołkach na pamięć w którym miejscu jak skręcić kierownicą, na dodatek z zasłoniętymi lusterkami ( kiedyś chodziły słuchy, że poniektórzy egzaminatorzy je składali. Tak, a co jak będę miał paxów na tylnym siedzeniu kompletnie zasłaniając widok. Ale co tam najważniejsze jest zdanie egzaminu, a później się już jakoś nauczę jeździć. Dobra wracając do tematu, tzn. do tego co tam chciałem o zmianie w egzaminowaniu. Po pierwsze, slalom po miedzy pachołkami, niech się delikwent trochę pokręci; po drugie, parkowanie w wszystkich możliwych konfiguracjach łącznie z słynną owianą grozą i wszelakim złem “koperta”. Jak bałwanie nie potrafisz zaparkować na niej to o jeździe samochodem zapomnij; po trzecie “troleje” czy jak to się tam dokładnie nazywa. Tak tak nie przesłyszeliście się, takie małe kółeczka na tylną oś jak w wózkach w supermarkiecie . Może nie do końca całkowite opanowanie pojazdu, to zapewne było by awykonalne dla większości , jednak chociaż trochę kręcenia, a właściwie próba opanowania samochodu. Wydaje mi się, że wówczas cześć ludzi zastanowiła by się ( cholera znowu to “by” się wszędzie wcina) nad ich umiejętnościami manualnymi, mogę się założyć ze spora część kozaków z przeróznych marek samochodów tuningowanych i “tajuningowanych” co to się chwalą który w jakim czasie gdzieś tam przejedzie. Tak więc drogi kolego powiadam Ci, taki mały teścik udowadnia Ci że jesteś pierdoła i nie potrafisz jeździ, tak tak nie potrafisz.
No nic tak nagle zakończymy tę część.
Cejrowski
10/03/2010Tak się składa iż nie tak całkiem dawno zakupiłem bilet na spotkanie z tym jak mi się na początku wydawało , ciekawym człowiekiem.Już wyjaśniam dlaczego ciekawym. Od całkiem dawna w niedziele, przez jakiś czas chyba na tygodniu też trochę leciało, oglądałem “Boso przez świat”. Program przedstawiony w dosyć specyficzny sposób. Podróżnik WC opisuje przeróżne zakątki świata, głównie Amerykę Południową, ale i Afrykę i coś tam o Europie także było. Wyróżniający się spośród masy innych programów łącznie z tymi na kanałach tematycznych w większościowy podobnych do siebie. Przeczytałem dwie książki, równie interesujące i ukazujące aspekty wypraw niejednokrotnie pomijane przez autorów, celowo bądź, nieświadomie. Dobra wracam do sedna sprawy.
Wstawiłem się około godziny przed show, odebrałem bilet (swoją drogą 35zl piechotą nie chodzi) ale czego się nie robi by zobaczyć tak ciekawą postać. Oczywiście sala pozamykana ( przecież nie można wpuścić kulturalnie ludzi wcześniej, na dodatek miejsca nie numerowane, tylko mieć ubaw z przeciskającego się bydła, które chce mieć jak najlepsze gdzieś w srodku. No nic jakoś to przeżyłem, zająłem miejsce i pozostaje nic tylko czekać. Jak na gwiazdę przystało impreza rozpoczęła się dobre 20 minut później. W miedzy czasie wywalono telewizję i przedstawicieli lokalnej prasy. Widocznie Pan WC sobie nie życzył.
No i jest…, oczywiście boso.
Hm… , w sumie wygląda jak w tv, czy tam na zdjęciach, nie za duży, nie za gruby, praktycznie taki jak go sobie wyobrażałem
. Postawił swój ulubiony kubeczek, dzbanek z herbatą , zaczęło się.
Szczerze powiedziawszy tutaj można zakończyć całe to przedstawienie. Nic ale to nic nie ciekawego nie usłyszałem.
Od początku nastawiłem się na spotkanie z osobą która przeżyła setki ciekawych, mniej ciekawych, przeciętnych, monotonnych i czasem strasznych w mniejszym czy tam większym stopniu przygód. A tu zonk, podkreślam jeszcze raz ZONK.
Podróżniczych zagadnień było na 15 minut ale i to przerywanych brawami czy salwami śmiechu, reszta to jakieś wywody które mnie kompletnie, ale to kompletnie nie interesują i nie zapłaciłem 35zł za umoralnianie mnie na tematy ogólnie i tam powszechnie poruszane. Ale cóż, trzeba zweryfikować swoje poglądy na temat tego człowieka. Książki i program jest OK, ale reszta mnie nie interesuje i niech tak zostanie.
Coś na początek
10/03/2010Niby nic w opcjach bloga nie ma specjalnie skomplikowanego jednak trochę mi zejdzie zanim to wszystko poustawiam “pod siebie”.
Ponoć na wstępie powinno być zaznaczone o czym będzie pisane. Hm… sam nie wiem co tu umieszczę i jak długu blog pożyje. A i jeszcze jedno ( nie żebym tu jakieś kolejki ustawiał) z góry przepraszam szanownych czytelników, za formę tekstu, interpunkcję no i całość “słowa pisanego”( cóż za porównanie) ale “miszczem” pióra w szkole to nie byłem. Zapewne moja była polonistka gdyby się dowiedziała że cokolwiek piszę, ba, na dodatek to publikuję- zawał murowany.
Zabierałem się za stworzenie tego jakiś czas, dalej nie wiem co mnie skłoniło żeby w końcu zacząć skrobać, najprawdopodobniej ogólna nuda. A no i będę narzekać w sumie to raczej sporo, jestem malkontent także cieżko mi dogodzić, i zawsze muszę coś skomentować, czasami okazuje się to problematyczne, ale ludzie którzy mnie znają, już to zaakceptowali, a przynajmniej tak mi się wydaje. Dużo by tu jeszcze na wstępie( jeżeli to wogóle można tak nazwać) napisać ale później nie będzieo czym.
Tytuł
10/03/2010Pierwszy wpis testowy w celu sprawdzenia mozliwości wordpressa.